Choroba zawodowa może powstać nawet jak jest bezpiecznie

Wyrok NSA z dnia 14.11.2018 r.

Sygn. II OSK 2751/16

 

Szkolenia i ocena ryzyka narażenia na choroby zawodowe nie eliminują schorzeń – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny.

Pracownik fizyczny – Joanna W. – B. zatrudniona była od listopada 2004 r. do stycznia 2013 r. przy pakowaniu wycieraczek do szyb w spółce V.A., gdzie wykonywała czynności wymagające długotrwałej powtarzalności i przeciążenia rąk.Ośrodek Medycyny Pracy wydał orzeczenie lekarskie o rozpoznaniu choroby zawodowej - przewlekłej choroby obwodowego układu ruchu, która jest wywołaną sposobem wykonywania pracy: przewlekłe zapalenie nadkłykci bocznych kości ramiennych.

Doctor talking to patient in office

W wyniku przeprowadzonych badań ortopedycznych, neurologicznych, internistycznych, zdjęciach RTG oraz analizy dostępnej dokumentacji lekarskiej, stwierdzono przewlekłe zapalenie obu kości. Lekarze wskazali, iż dolegliwości trwają od roku 2011, a w lutym 2012 r. przeprowadzono operację prawego ramienia. Wskazano także, iż ocena narażenia zawodowego potwierdziła, że kobieta w trakcie czynności zawodowych na stanowisku operatora linii produkcyjnej i operatora do spraw wskaźnikowania wykonywała pracę wymagającą długotrwałej powtarzalności i długotrwałego przeciążenia. W ocenie organu I instancji w rozpatrywanym przypadku zostały spełnione wszystkie przesłanki do stwierdzenia u pracownika choroby zawodowej.

Małopolski Ośrodek Medycyny Pracy zdiagnozował schorzenie, które jest ujęte w wykazie chorób zawodowych.

Odwołanie od tej decyzji wniósł zakład pracy V.A sp z o.o. Organ II instancji Małopolski Wojewódzki Inspektor Sanitarny utrzymał w mocy decyzję.

Wobec tego spółka zaskarżyła decyzję do WSA w Krakowie twierdząc, że nie ma związku przyczynowego między schorzeniem a praca przy taśmie. Zakład miał na to dowody w postaci zdjęć i zeznań świadków, ale sąd ich nie uwzględnił.

Sąd administracyjny wyrokiem z 13 lipca 2013 r. oddalił skargę spółki. Uznał, że działania profilaktyczne podjęte w spółce nie zapobiegły chorobie Joanny W.-B. Potwierdził też istnienie związku przyczynowo-skutkowego między warunkami pracy a przeciążeniem rąk, które spowodowało chorobę.

 

Spółka złożyła skargę kasacyjną do NSA, w której głównym zarzutem było nieprzeprowadzenie dowodów, które by do końca wyjaśniły sprawę i oparcie wyroku jedynie na orzeczeniu lekarskim.

 

Na rozprawie poszkodowana wyjaśniła, że takie jak ona schorzenie ma kilku innych pracowników tego zakładu, którzy zajmują się pakowaniem przy taśmie przez 8 godzin dziennie. Natomiast zdjęcia maszyny, przy której pracowała przedstawiają inną konstrukcję, a ta pierwsza została wywieziona.

 

Sąd II instancji orzekł, że zarzuty skargi kasacyjnej były poważne i częściowo zasadne, ale uchybienia WSA nie wpłynęły na treść wyroku. A zatem Naczelny Sąd Administracyjny skargę oddalił.

Dowody miały wskazywać na to, że zakład oceniał właściwie ryzyko,  a także stwarzał duże bezpieczeństwo pracy, bo nie przekraczano w nim norm.

Fakt, że były szkolenia i stosowano profilaktykę nie oznacza, że narażenie na choroby zawodowe zostało wyeliminowane – powiedziała sędzia Anna Łuczaj. – Niezależnie od warunków pracy w pewnych przypadkach mogą powstać choroby zawodowe – dodała.

NSA orzekł, że nawet dobre intencje zakładu pracy nie przeciwdziałały chorobie. Orzeczenie lekarskie jest tu wiążące. Można by je obalić jedynie przedstawiając dowody, że choroba powstała wcześniej lub nie powstał związek przyczynowo-skutkowy.

Wyrok jest prawomocny i nie podlega zaskarżeniu.

 

Leave a Reply